Moja królewna to już duża panna. Ma dwa i pół roku, a ten wiek to dla rodzica duże wyzwanie. Nie tylko pod względem wychowawczym;) Mała już dobrze wie, czego chce, i co lubi. Coraz więcej rzeczy w jej pokoju, to wyłącznie jej wybór, na który czasem trzeba przymknąć oko (patrz uwielbienie do hello kitty...). Lubi kolorowe zabawki, ma mnóstwo lalek i swoją własną kuchnię, na której uwielbia gotować. W jej pokoju zabawek raczej przybywa niż ubywa, a to prosta droga do kolorystycznego przesytu. Zdecydowanie trzeba było coś z tym jak najszybciej zrobić, aby nie doprowadzić do czegoś podobnego jak tutaj. Jednym słowem postanowiłam uspokoić trochę królestwo mojej córy. Metamorfoza szybka, łatwa (serio!) i przyjemna. O co chodzi? Dla przypomnienia jak wyglądał pokój wcześniej, zanim obejrzycie poniższe zdjęcia, wstąpcie tutaj. Wszystko będzie jasne. Tapeta w sówki sięgała do podłogi, a jedna ściana była w intensywnym kolorze amarantu. Kiedy w pokoju było niewiele rzeczy, ta dominująca dekoracja miała sens. Teraz już była zwyczajnie zbyt męcząca. Marzyły mi się zmiany, a w planach już od kilku miesięcy myślałam o zrobieniu boazerii w stylu angielskim. W zeszłym tygodniu plan zrealizowałam, a Was zapraszam do oglądania jeszcze cieplutkich, bo dzisiejszych zdjęć:) Jestem ciekawa, czy Wam również przypadnie do gustu ta metamorfoza.
Wykonanie takiej boazerii wcale nie jest trudne i możecie zrobić ją zupełnie sami.
Ja sobie dałam radę, to Wy też dacie;) Satysfakcja gwarantowana!
Już niedługo pokażę Wam krok po kroku, jak się do tego zabrać. Są chętni??
Pozdrawiam ciepło!
Magda
Gdzie kupić:
domek dla lalek: zabawki-z-drewna.pl
łóżeczko dla lalek: kupione na targu:)
dywan: Leroy Merlin
tapeta: modnetapety.pl
farby: tikkurila.pl
szafa, komoda, regał: ikea
łóżeczko: przerobiłam sama (tutaj można zobaczyć jak przerobić swoje)
boazeria angielska: wkrótce przepis na blogu, możesz zrobić ją sam!
Moja królewna to już duża panna. Ma dwa i pół roku, a ten wiek to dla rodzica duże wyzwanie. Nie tylko pod względem wychowawczym;) Mała już...






























