Czasem nieprzewidziane sytuacje, zamiast utrudniać nam życie, stwarzają nowe możliwości. Tych zdjęć świątecznego stołu by tu nie było, gdyby nie nagła zmiana naszych wielkanocnych planów. Wielki Piątek zakończył się wielką gorączką u naszej najmłodszej pociechy i tak już to trwało do niedzieli wieczór. Szybko zdecydowaliśmy, że nie ma się co męczyć i w tym roku zostajemy na święta w domu. Żal troszkę, bo mieliśmy już umówione spotkania rodzinne, a zapowiedzi pogodowe były bardzo optymistyczne. A tu takie jaja;)
Już się trochę przyzwyczaiłam do tych naszych nieprzewidzianych sytuacji, co to jak grom z jasnego nieba spadają. I już chyba przezorniejsza się zrobiłam, bo wszystkie około świąteczne sprawunki ogarnęłam dzień wcześniej, jedzenie zrobiłam wprzód i zawekowałam, a na koniec zostawiłam sobie najprzyjemniejsze, czyli ciasta.. Rodzinka zaś zapewniła nam dodatkowe urozmaicenie świątecznych potraw i pyszny obiadek na niedzielę. W takich sytuacjach nawet kryzysy są niestraszne ;)
Na naszej dekoracji stołu zamieszkały na chwilę zajączki i "kryształki". Pierwszy raz robiłam lukrowane ciasteczka na Wielkanoc i zdecydowanie muszę zaopatrzyć się w jakieś tematyczne foremki. Wszelkie zajączki, jajka itd. wykrawałam ręcznie nożykiem :D Mamy poniedziałek, a połowy jadalnych dekoracji już nie ma... ;) Znów ozdoby są proste i delikatne.
Pomimo tego, że nie szykowałam się specjalnie na święta w domu, wyszło smacznie i pięknie. Bardzo się cieszę, że znalazłam chwilę (dosłownie!) na zrobienie tych paru zdjęć. I to by było na tyle naszych świątecznych migawek. Ale nie uciekajcie za szybko z bloga, poczęstujcie się wielkanocnym zajączkiem, bo już za chwil parę wyniki konkursu (w poście konkursowym) oraz zapowiedziany post z tajemniczą kanapą ;D

Buziaki
Magda
Czasem nieprzewidziane sytuacje, zamiast utrudniać nam życie, stwarzają nowe możliwości. Tych zdjęć świątecznego stołu by tu nie było, ...


































