fot. minty house Jak każda kobieta lubię zakupy. Ta prozaiczna czynność, gdy nie chodzi oczywiście o zwykły wypad do spożywczaka, nab...
Macie czasem problem z samo-tworzącym się bałaganem w Waszych domach? Jeśli macie dzieci to wiecie o czym mówię;) U mnie salon w ciągu ...

Jak dobrze, że mam tak ograniczoną liczbę pomieszczeń! Godzinami można przeglądać, wybierać i potem spróbować zdecydować się na tylko jeden plakat (eh, to ta najtrudniejsza część). Decyzję jakąs trzeba by w końcu podjąć, więc mój wybór padł na 3 plakaty.
Na początek plakat motywacyjny do salonu (#70196849) "Give me the chocolate and nobody gets hurt". Przede wszystkim hasło pasuje idealnie. Oboje z mężem jesteśmy niepoprawnymi czekoladoholikami i toczymy batalie o ostatniego batonika. Czasami wręcz chowamy czekoladę przed sobą, bo ryzyko pozostawienia samotnej tabliczki na widoku jest zbyt duże... Dodatkowo kolorystyka, czarno-biały plakat idealnie wpasuje się w okolice aneksu kuchennego (tak... niestety... kuchnia w salonie....), gdzie królują białe meble.
Drugi wybór to plakat do sypialni (#81344095), również motywacyjny, ale romantyczny i rozmyty- "People fall in love in mysterious ways". Sypialnia od pół roku straszy gołymi ścianami. Okazuje się, że łatwiej samodzielnie pomalować i skręcić meble niż wbić gwóźdź i powiesić cokolwiek. Ściany szare, meble białe, gdzieniegdzie fioletowe akcenty - pełen relaks i wyciszenie. Jednak ten plakat na ścianie mógłby ruszyć mała lawinę i wkrótce dołączyłyby do niego zdjęcia i inne obrazki. Chce w to wierzyć :)
I tak dochodzimy do trzeciego plakatu (#64662491). Piękne zdjęcie Elafonisi (Kreta). Zawiesiłabym go w pracy, żeby mieć motywację do przychodzenia do niej. Patrzyłabym na plażę i morze i myślała o tym, że może wybierzemy się niedługo na takie cudowne wakacje, jak nasza super spóźniona (2 lata) podróż poślubna.
Dziękuję za wytrwanie do końca tekstu :) Pozdrawiam :)
aghama@interia.pl
Witam,
jestem na etapie żmudnego wykańczania mojego wymarzonego, wyśnionego, długo wyczekanego domu. Na razie z niepozornej, małej kobietki przeistoczyłam się w bezwzględnego pogromcę wałka, pędzla i wkrętarki. Jednak gdy stopniowo opada kurz w kolejnym przeszlifowanym pomieszczeniu, to w mojej głowie coraz wyraźniej kształtuje się wizja urządzonego wnętrza. Największy problem mam z salonem. O ile dokładnie wiem jakie chcę meble, oświetlenie, o tyle w kwestii dodatków "leżę i kwiczę". Podobnie jak u Ciebie, pusta ściana za sofą nie daje mi spokoju. Bez specjalnych oczekiwań weszłam na polecaną przez Ciebie stronę z plakatami i... przepadłam. Grafiki takie jak np. #63338871 idealnie sprawdziłyby się w moim królestwie. Są delikatne, ale od razu przyciągają wzrok. Są romantyczne, ale i niebanalne. Moim ochą i achą nie ma końca.
Aaa... wypadałaby żebym jednak wygrała, bo wredny pan mąż definitywnie zakręcił finansowy kurek na jak to określił "duperele", a ja nie przeżyję jeśli ten plakat nie zawiśnie w moim salonie. Przykro mi. Jak mnie nie wybierzesz, to będziesz miała trupa na sumieniu :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za morze inspiracji wiesia8@gmail.com
Plakatów cudownych ilość nie mała, co stronę otwieram kolejna opcja wspaniała.
Zakryć biel skrzynki co energie chowa, od wyboru rozbolała mnie już głowa.
A może i do dziecięcej kołyski coś znajdę, są opcje z balonikami piękniutkie i fajne.
Lecz kończyć już muszę ach bo dziecię kwili i mamie swej nie da na wybór chwili.
Szybciutko podrzucę numerki dwa: #29302501 #67813003. Kto wygra plakaciki? Może Ja?!
Długo w naszym salonie na ceglanej ścianie wiało pustką. W początkowym zamyśle, gdy planowałam nasz salon, zawsze widziałam na tej ścia...

Dzień dobry:) Jesteście tutaj? Wiem, że czekacie na wyniki, ale najpierw chciałabym Wam serdecznie podziękować za tyle fantastyczny...
Za klika dni czeka mnie ważny dzień. Choć bardzo chciałabym go uniknąć, wiem że po prostu się nie da. Bo jak ominąć własne urodziny? :P Zwłaszcza z trójką z przodu po raz pierwszy? Trzydziestka... ledwo mi to przechodzi przez myśl. Nie wierzę. Ledwo kończyłam studia, a tu już... No nie napiszę tego jeszcze raz. Nie mogę, raz wystarczy;P Jeszcze nie wierzę, niech mnie ktoś uszczypnie;)
Buziaki
Za klika dni czeka mnie ważny dzień. Choć bardzo chciałabym go uniknąć, wiem że po prostu się nie da. Bo jak ominąć własne urodziny? :P ...
Kto zatem zostanie szczęśliwym posiadaczem generatora pary Pro Expert Total GV8960 marki Tefal?
Oj brakuje mi pary.Brakuje mi mocy i energii,przydało by się z 1400Wat. Całą moją energię wysysa mały wampirek-córcia i duży wampir-mąż. Ale nie poddaje się. Chociaż jakby istniał sklep z parą-to poprosiłabym do pełna! I tankowała co dzień. Życie jest za krótkie żeby tracić czas na robienie rzeczy na które nie mamy ochoty,na niepotrzebne wymiany zdań i przerzucanie się pomiętymi ciuchami ,wykrzykując:Twoja kolej albo rozwód!".Sprzęty AGD są po to by ułatwiać ludziom życie albo je ratować. Dodawać wolnego czasu i odejmować obowiązków.Przejmować obowiazki których nie chce nikt wykonać. Ale jest taki jeden sprzęt który przy tym wszystkim wciąga.Wkręcasz się w niego i chcesz jeszcze i jeszcze i jeszcze. Biegasz nim po domu krzycząc:”Mam parę i nie zawaham się jej użyć”. I parujesz,znaczy prasujesz,wszystko co wpadnie ci w rękę. Ubrania firanki pościel,kładziesz na jedną kupę i jednym ruchem ręki prostujesz niteczki materiałów. Otwierasz szafę i jednym uderzeniem pary przelatujesz wszystkie ciuszki odświeżając je i prasując. Genialne-GENERATOR PARY,generator wolnego czasu i generator radości w jednym! Oj Maleńki zamieszkaj z nami! Będziesz naszym czwartym kołem u wozu,który powiezie nas do bram szczęścia. Ocal mnie od rzucania w męża pomiętymi koszulami. Dodaj więcej pary naszemu małżeństwu. Zaparuj nam życie!
Tymczasem już jutro pełna recenzja z moich wrażeń w trakcie użytkowania generatora pary. Prasowanie to także i nasza kość niezgody w związku... Czy udało nam się ją zakopać?
Kochani BRAWO!! Gratuluję Wam wszystkim za niezwykłą przenikliwość i bardzo trafne typy w pełnym pary konkursie:)) Jestem również pod og...
Mam dziś dla Was nie lada gratkę. Coś, czego tu jeszcze nie było. Totalny odlot i marzenie wielu z Was. Pokuszę się o stwierdzenie, ż...
Nie wszyscy wtajemniczeni wiedzą, że 31 sierpnia obchodziliśmy święto blogerów. W tym wyjątkowym dniu polecamy sobie blogi, do których chęt...
Za nami okropny weekend.
Wprowadzaliśmy się z powrotem do naszego domu w tempie błyskawicy.
Nie obyło się bez grzmotów i potoku niepotrzebnych słów.
Odgruzowanie domu zajęło nam tyle czasu, że wczoraj wieczorem jak grzeczne dzieci, szybciutko po kąpieli udaliśmy się spać.
Obudziłam się wykończona.
Dziś od rana w domu kołowrotek. Jedna ekipa montuje boazerie, druga kończy malować, trzecia układa ceglaną ściankę. Gdzieś pomiędzy tym rozgardiaszem udało mi się pomalować drewniane elementy dekoracyjne wieńczące boazerię.
Jednym słowem dużo się dzieje.
Chcę, żeby wszystko było idealnie.
A może czas się leczyć z perfekcjonizmu?
Za nami okropny weekend. Wprowadzaliśmy się z powrotem do naszego domu w tempie błyskawicy. Nie obyło się bez grzmotów i potoku niepotr...
Ostatnio spotkała mnie podwójna niespodzianka, ponieważ wygrałam candy i to aż na dwóch blogach. Pierwsze u Moniki z bloga http://inside...