fot. Michał Skorupski Pewnego pięknego, wrześniowego dnia, miałam przyjemność gościć u siebie wyjątkowy duet. Cały tydzień przygotowy...
Nie mogłam się doczekać.
Przebierałam nogami, zaglądałam, sprawdzałam, czekałam naprawdę cierpliwie.
I w końcu już jest!
Zielone Czółno!
![]() |
Najnowsze - letnie wydanie magazynu Green Canoe Style jest już dostępne:)) |
Czemu tak na nie czekałam?
Oprócz tego, że zawsze z zapartym tchem czytam każde wydanie Czółna, wracam, przeglądam i wertuję od nowa wirtualne kartki, tym razem mam przyjemność sama nim płynąć:) Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy... Jestem PRZEszczęśliwa, bo spełniło się jedno z moich marzeń... :)
Zapraszam i dajcie znać jak wypadło...
Trzy dni sprzątałam, potem wygoniłam rodzinę na cały dzień, aby niczego nie przestawiali;P, abym mogła w spokoju zrobić zdjęcia...
Ja lecę czytać inne artykuły, bo na razie przejrzałam tylko na szybko i mam niedosyt:)))
Buziaki
Magda
Nie mogłam się doczekać. Przebierałam nogami, zaglądałam, sprawdzałam, czekałam naprawdę cierpliwie. I w końcu już jest! Zielone Czół...
Nie wiem jak Wy, ale wszędzie czuję zbliżającą się jesień. Na dworze pachnie świeżo ciętym drewnem, które układane jest w drewutniach. Słońce już coraz niżej widnieje na horyzoncie i choć grzeje mocno, wiatr skutecznie osłabia jego działanie. Liście pożółkły i panoszą się wszędzie na trawniku, przypominając, że trzeba zabrać się za ogrodowe porządki. Zdradzę Wam, że po tym całym remoncie miałam ogromny niedosyt lata, jakby mi ktoś zabrał z życia tych kilka ciepłych, wyjątkowych miesięcy. Miesięcy, w których ładuję swoją wewnętrzną baterię słoneczną, zaspokajając moje pokłady dobrego humoru i energii;) I choć u mnie dziś ładnie i przyjemnie, niczym latem, to ja zaczęłam się rozkoszować kolejną porą roku.
Jesień w domu to dla mnie ciepłe papucie i porządna miska czegoś pożywnego do jedzenia:P Najlepiej upichcić coś jednogarnkowego, co niemal robi się samo. Dziś właśnie "pyrkał się na gazie" gulasz z podgrzybkami i suszonymi śliwkami (zdjęcia na moim instagramie). Palce lizać, no mówię Wam! Co śmieszne jeszcze kilka lat temu jedynymi grzybami, które tolerowałam były pieczarki! A teraz? Już kolejny rok z rzędu ta potrawa króluje w sezonie jesiennym, a grzyby uwielbiam!
Dla chętnych wypróbowania tego aromatycznego dania oto przepis:
Składniki:
80 dkg łopatki wieprzowej
20g suszonych borowików lub prawdziwków (ale podgrzybki też pasują idealnie, ja dałam 50 dkg bo z większej ilości mięsa robiłam)
8-10 suszonych śliwek kalifornijskich ( również nie żałowałam;))
2 cebule
sól, pieprz, 1-2 liście laurowe, 4 ziarenka ziela angielskiego - do smaku
1-2 łyżki mąki
olej do smażenia
Marynata do mięsa: 2 łyżki octu balsamicznego, 2 łyżki oleju, 1 łyżka mielonej papryki, 1 łyżeczka majeranku, 1/2 łyżeczki mielonej kolendry, 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej, 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę.
Mięso pokroić w sporą kostkę i włożyć do miski. Dodać do mięsa wymieszane wcześniej składniki marynaty i wstawić do lodówki na minimum 1 godzinę. Grzyby zalać wrzątkiem i moczyć przez godzinę. Odcedzić, ale nie wylewać płynu. Następnie pokroić w paseczki. Cebulę pokroić w piórka i podsmażyć na oleju. Przełożyć do rondla. Mięso podsmażyć na rumiano na patelni z olejem po smażeniu cebuli. Podsmażone mięso przełożyć do rondla, zalać płynem po moczeniu grzybów. Podlać dodatkowo wodą, aby zakrywała mięso. Dodać grzyby, pokrojone śliwki oraz przyprawy. Dusić do miękkości 1- 2 godziny. Na koniec zaprawić mąką, aby zagęścić sos. Smacznego! :)
Jesienią nie może również zabraknąć naturalnych dekoracji, które są na wyciągnięcie ręki. Kasztany i żołędzie upolowałyśmy z córką, będąc na spacerze w pobliskim parku. Dynie to już moja sprawka. Robiąc porządki w szafie natknęłam się na stary sweter w plecione warkocze. Przydał się idealnie do zrobienia dekoracyjnych dyń. Bałam się, że mi nie wyjdą, ale kiedy mój syn z radością wykrzyknął ALE DYNNIEE, gdy je zobaczył, wiedziałam że nie wyszły wcale najgorzej;)
Przepis na dynie jest całkiem prosty. Potrzebny nam prostokątny kawałek materiału zszyty po krótszym boku lub obcięty rękaw swetra, tak aby stworzyć tunel. Dolny brzeg fastrygujemy i ściągamy. Do środka wkładamy ocieplinę, gąbkę, albo resztki swetra. Fastrygujemy górę i ściągamy. Teraz przez środek przeciągamy sznurek na długiej igle. Obwiązujemy dynię dookoła tworząc "fałdki". Na koniec wciskamy od góry patyczek, dodajemy sznureczki, listki czy co tam nam się podoba:)
Dynie zamieszkały w szklarence w przedpokoju, nad którym aktualnie pracuję. Mała przestrzeń, rzeczy i meble z odzysku, w dodatku klatka schodowa uniemożliwia stworzenie czegoś sensownego. Na razie tylko uchylam rąbka tajemnicy z widoczną częścią boazerii i szafy, którą przemalowałam jako pierwszą rzecz w naszym nowym domu. Niedługo więcej zdjęć z przedpokoju, jak tylko się z nim uporam;)
Na koniec chciałam tylko Wam szybciutko donieść, że wraz z innymi blogerkami jestem w październikowym wydaniu miesięcznika Czas na Wnętrze w dziale Hiper Blog:)) Bardzo dziękuję za wyróżnienie i cieszę się, że mogę być w tak zacnym gronie :))
Buziaki
Magda
Nie wiem jak Wy, ale wszędzie czuję zbliżającą się jesień. Na dworze pachnie świeżo ciętym drewnem, które układane jest w drewutniach. Słoń...