Pusta biała kartka. Zero notatek, zero niedokończonych postów. Tak dawno mnie tu nie było... Tak ciężko zacząć znów wejść w ten rytm....
Ostatnio cisza tu jak makiem zasiał. Nie martwcie się jednak, nie zarzuciłam blogowania. Ale zwolniłam na pewno. Potrzebny mi był detoks, potrzebny mi był czas na to co dla mnie ważne oraz po to, by zajrzeć wgłąb siebie. Gdzie byłam zatem, gdy mnie tu nie było? Tam gdzie zawsze, w domu, przy najbliższych, najukochańszych. W ogrodzie, na zakupach i na spacerze. W kuchni przy garach, w garażu sprzątając zalegające graty, na rowerze odprowadzając i odbierając dzieci z przedszkola, w aptece i na poczcie. Może jestem dziwna, ale nie brakuje mi przygód, adrenaliny (tej dzieci dostarczają mnóstwo;)), biegania w szpilkach po wielkim mieście. Nie lubię łazić po centach handlowych, jak coś to tylko z konieczności, nie lubię zgiełku, tłumów i smrodu wielkiego miasta. Ten ostatni z roku na rok przeszkadza mi coraz bardziej, choć i tak mieszkamy tu prawie jak na wsi. Wszędzie, gdzie bym nie była snułam plany, rozmyślałam, zastanawiał się co dalej. Nic więcej na razie zdradzić Wam nie mogę, choć czasem chciałabym się podzielić rozterkami, opowiedzieć o tych wszystkich naszych pomysłach, zapytać o radę. Póki co zostawiam temat niedopowiedziany z obietnicą, że kiedyś Wam zdradzę tą słodką tajemnicę :)))) A dziś zostawiam Wam parę majowych kadrów. Po więcej zapraszam na mój instagram, na którym jestem codziennie ;)
Ostatnio cisza tu jak makiem zasiał. Nie martwcie się jednak, nie zarzuciłam blogowania. Ale zwolniłam na pewno. Potrzebny mi był detoks, ...
Mniej znaczy więcej. To takie oklepane, ale jakże prawdziwe.
W dobie świata pełnego konsumpcji, kompulsywnego kupowania wielu potrzebnych i niepotrzebnych rzeczy, chęci zrobienia wszystkiego "już-teraz-natychmiast", można się totalnie pogubić. Niby czasy mamy takie cudowne, bo wszystko dostępne, niemal na wyciągnięcie ręki, tanie i do tego jakże nam potrzebne. Niby nic nas nie ogranicza, dobę można rozciągać w nieskończoność, a podstawowe czynności można sobie odpuścić na rzecz "tych ważniejszych", nie cierpiących zwłoki. Tylko czy na pewno?
Mniej znaczy więcej. To takie oklepane, ale jakże prawdziwe. W dobie świata pełnego konsumpcji, kompulsywnego kupowania wielu potrzeb...
Jeden dzień i kończy się styczeń. Jak to zleciało!
Niby po dzieciach widać uciekający czas, ale czy tylko? Spójrzmy na nasze plany, marzenia, listy "to do". Rzeczy wiecznie nieodkreślone, rzeczy wiecznie przekładane, przepisywane z jednej kartki na kolejną. Oczywiście można by było bez nich żyć, po prostu trwając, ale czy mielibyśmy poczucie, że czas którym dysponujemy to dobrze wykorzystany czas?
Jeden dzień i kończy się styczeń. Jak to zleciało! Niby po dzieciach widać uciekający czas, ale czy tylko? Spójrzmy na nasze plany, ma...
Zatrzymaj się. Nie scrolluj bezwiednie kartek życia, nie przeglądaj pobieżnie prasy, nie uciekaj wzrokiem od rozmówcy, gdy czujesz, że w tym czasie masz coś do zrobienia innego, ważnego. Bo czy na pewno ta chwila jest mniej ważna od całej listy zadań w kalendarzu? Czy warto żyć, aby tylko chcieć więcej, więcej, więcej, ukracając tym samym przyjemność z jego doświadczania?
Zatrzymaj się. Nie scrolluj bezwiednie kartek życia, nie przeglądaj pobieżnie prasy, nie uciekaj wzrokiem od rozmówcy, gdy czujesz, że ...