Witajcie! Zapraszam Was dziś... do stołu :) Jesień w pełni, skorzystajmy z tego. Nie ma co jeszcze się porywać na zimowe ozdoby, choć...
Witajcie :))
Ogłaszam mini konkurs dla spostrzegawczych!
Jakie zmiany zaszły w naszej "strefie dziennej"?
Jeśli ktoś odgadnie wszystkie przedmioty ze zdjęć, których jeszcze Wam na blogu nie pokazywałam, otrzyma tytuł Wiernego Czytelnika :D
No dobra, już sobie nie żartuję.
Sama Wam opowiem, a co!
Nasze najnowsze zdobycze zakupowe to przede wszystkim grafitowe pokrowce na krzesła, z których jestem bardzo zadowolona. Już od dawna marzyła mi się zmiana, na coś "na co dzień". Tamte białe "sukienki" nadal spisują się świetnie, ale potrzebowałam odmiany. Tym bardziej, że z tych grafitowych planuję zrobić wykrój na kolejne pokrowce własnej produkcji:)
Stół zyskał również podkładki z trawy morskiej oraz wiosenny pastelowy look. Hiacynty które pokazywałam ostatnio już niestety przekwitły (nowe pąki za to rosną!), ale do zdjęć udało mi się uchwycić je w ich najlepszej formie;)
Jakiś czas temu byłam z przyjaciółką w spa i po tych wszystkich zabiegach i masażach, jak myślicie gdzie się wybrałyśmy? Oczywiście na zakupy tzw. pierdółek do domu;) Zazwyczaj nie mam ani chwili na buszowanie po sklepach, tym razem wykorzystałyśmy obie czas i każda wyszła z czymś co ją zainteresowało. Ja wybrałam między innymi litery HOME, które na razie czekają na docelową aranżację w holu. W ręce wpadła mi również podłużna tacka, która "organizuje" nasze podręczne rzeczy, a są to najczęściej wiecznie chowające się gdzieś, piloty do tv;)

Kiedy indziej przytargałam z naszych wojaży po ikeach lampkę-barometr, na którą polowałam od jakiegoś czasu. Póki co doświetla nam stół w kuchni, bo to zdecydowanie najciemniejsze miejsce w naszej dziennej przestrzeni. Po remoncie kuchni zapewne zabiorę ją do swojej pracowni i nikomu nie oddam! Moja Ci ona;)
To już koniec wycieczki po tych zakupowych szaleństwach.
Jest jeszcze kilka innych drobiazgów, ale nie będę się rozpisywać, pozostawiam je dla spostrzegawczych;)
Pozdrawiam serdecznie i witam nowych czytelników!
Mam nadzieję, że nie uciekniecie jak tylko zakończy się Candy;)
No właśnie, CANDY!!!
WYNIKI JUŻ W CZWARTEK :D
Nie mogę się doczekać, a Wy?
Witajcie :)) Ogłaszam mini konkurs dla spostrzegawczych! Jakie zmiany zaszły w naszej "strefie dziennej"? Jeś...
Pewnie znacie kultową piosenkę Kultu: "Gdy nie ma dzieci"? Mój przedszkolak pojechał na wakacje z dziadkami, a ja zamiast cieszyć się chwilą słodkiego lenistwa i spokoju, zabrałam się ochoczo za kolejne metamorfozy w naszym domu. Tym razem padło na stół w kuchni, na który nie mogłam już po prostu patrzeć. Cały czarny prawie, koloru wszystkim chyba znanego wenge, stał i szpecił moją białą, sielską kuchnię. W ruch poszła szlifierka. Kurzyło się ostro, bo chciałam drewniany blat oczyścić z tej ciemnej bejcy. Niestety, ku mojemu zdziwieniu, drewniany jak mniemałam stół, okazał się nadzwyczaj nędzny, bo oklejony po bokach warstewką forniru! I plan pięknego, polakierowanego blatu poszedł w łeb. Na szybko zmieniałam koncepcję, w końcu przy czymś trzeba jeść śniadanie;) Tak oto powstał stół rodem z Prowansji, z bielonymi nogami i przecieranym szarym blatem. No dobra, troszkę mu brakuje tej prowansalskiej finezji i kształtów, ale jak się nie ma, co się lubi - to się lubi, co się ma ;)
No i do zdjęcia zapozowała nasza kotka Scarlett, dzięki której niedługo... zostaniemy dziadkami:) Ktoś z Wrocławia i okolic chciałby otrzymać małego, ślicznego kociaka?? Chętnie się podzielimy, jak już kotki się urodzą i troszkę odchowają (3-4 tygodnie) ;)
Pewnie znacie kultową piosenkę Kultu: "Gdy nie ma dzieci"? Mój przedszkolak pojechał na wakacje z dziadkami, a ja zamiast cieszyć...