- Mamo, a czemu robisz bałagan? pyta się mój czterolatek, gdy robiłam jakiś czas temu przemeblowanie u Natalki.
- Syneczku, ja sprzątam, a nie robię bałagan.
- Ale co tu się dzieje? Zrobiłaś czary-mary?
- Tak, robię Natalce niespodziankę.
- Mamoooo... a czy ja też mogę mieć niespodziankę?
Taki mniej więcej dialog powtarzał się ostatnio bardzo często, kiedy tylko Patryk widział, że przestawiam gdzieś meble. Nie mogłam przecież zrobić dziecku przykrości, skoro i on chciał mieć w pokoju "czary-mary", jak to często nazywam takie przemeblowania. Nie sądziłam jednak, że mój synek tak bardzo się ucieszy z tych niewielkich zmian! "Toooo TAK będę teraz spał?" zapytał z wielką radością w głosie.
Łóżko wylądowało w poprzek pokoju, prawie pod oknem. Obok powędrowała mini kanapa, na której czytamy bajki i śpiewamy kołysanki. Jak to wyglądało wcześniej znajdziecie TU.
Nie wiem jak wasze dzieciaki, ale mój starszak zupełnie nie chce spać pod kołdrą. Niemal od urodzenia korzystaliśmy z dobrodziejstwa śpiworków, ale odkąd Patryk przeniósł się do większego łóżeczka, śpi pod kołdrą. Tzn. w teorii, bo tak na prawdę śpi na niej. Przykryć się nie chce, a rano jest zmarznięty! A śpiworków na jego wzrost ciężko dostać, nie mogłam nic znaleźć. I jak tu pokonać uparciucha? Długo nosiłam się z zamiarem uszycia własnego śpiworka, tylko czy dziecko będzie chciało w nim spać? Z pomocą przyszedł mąż. Młody zasłuchany ostatnio w opowieściach swego taty o bohaterach z komiksów upodobał sobie Kapitana Amerykę. Nie pytajcie się mnie co to za koleś, bo ja nie w temacie, ale wygooglałam co nieco i tak oto powstał "śpiworek Kapitana Ameryki". Zapinany na rzepy, u góry czerwony w białe gwiazdki i podszewką minky, dół w szare paseczki z ociepliną w środku. Cały dzień szyłam, wymyślając wykrój z głowy. Był gotowy akurat na porę kładzenia spać. Tata wspaniale rozegrał całą konspirację, co by dziecko chciało się w śpiworek odziać. I wiecie co? Pełen sukces:)) Młody polubił śpiworek od pierwszego wejrzenia, w końcu to od Kapitana Ameryki! A mnie najbardziej cieszy, że rano wychodzi z niego jak ciepła bułeczka:) Śpi w nim już ze dwa miesiące i każdy jest zadowolony!
W drugim końcu pokoju zawiesiliśmy wczoraj huśtawkę. Jest świetna! Pamiętam, gdy jako dziecko huśtałam się na zrobionej przez mojego tatę huśtawce zawieszonej na framudze w salonie (!). Co to była za przyjemność. Szkoda, że w tej nie bardzo się mieszczę, dzieciakom za to podoba się ogromnie:)
- Mamo, a czemu robisz bałagan? pyta się mój czterolatek, gdy robiłam jakiś czas temu przemeblowanie u Natalki. - Syneczku, ja sprzątam, ...