Ale wtopa. Trzy lata temu, a dokładnie w marcu, założyłam tego bloga. Trzy lata zleciały tak szybko, a ja przegapiłam "swoje" blogowe urodziny! No wstyd, prawda?
Ale żeby tak przegapić urodziny? W końcu człowiek zawsze czy tego chce czy nie chce robi sobie pewne podsumowania. A ja się trochę boję podsumowywać ten ostatni rok. Z jednej strony był fantastyczny, pełen nowych wyzwań, małych i dużych, pełen dobrych wiadomości, energetycznych spotkań i ciekawych wyjazdów, pełen kreatywności. Z drugiej... no właśnie... Jest tyle rzeczy o których nie wiecie, bo widzicie tylko czubek góry lodowej. Nie jestem w stanie ani opisać Wam wszystkiego i nawet wieloma rzeczami nie chcę się dzielić z Wami, bo są to moje prywatne sprawy. Rzeczywistość przecież nie zawsze wygląda tak pięknie jak na zdjęciach. Tutaj zazwyczaj pokazuję tylko efekty mojej pracy, a całe moje życie dzieje się przecież poza blogiem. Dom, rodzina, praca, sprzątanie, obowiązki... zwykłe szare życie. Normalność. To nie jest nic nowego, to łączy mnie i każdego z Was.
Niesamowite jest dla mnie to jak dużo otrzymałam od Was wsparcia. Nie znamy się, a jednak piszecie do mnie z dobrym słowem, pochwałą, z sercem na dłoni, nie oczekując niczego w zamian. To bardzo miłe i dziękuję Wam za to. Ale miało być o ciemnych stronach blogowania... Czy takie w ogóle istnieją? No a jakże!
Ale wtopa. Trzy lata temu, a dokładnie w marcu, założyłam tego bloga. Trzy lata zleciały tak szybko, a ja przegapiłam "swoje" blo...