Kochani, tak jak zapowiadałam, wpadam dziś z kolejnymi kadrami z naszego wiosennego salonu. Żałuję, że ten wpis nie powstał wcześniej, bo chciałam Wam pokazać w jaki sposób w krótkim czasie odmienić dom na wiosnę i święta. Nie trzeba również wydawać fortuny, aby przystroić ładnie swoje lokum. U nas w tym roku królują pastelowe róże, mięta i soczyste zielenie. Tak jak pisałam wczoraj, za dekoracje zabrałam się zaledwie kilka dni temu i w głównej mierze mam tu na myśli szycie poduszek. Resztę rzeczy zwyczajnie powyciągałam z szaf i kredensu. Powstał wesoły misz-masz wzorów i faktur, który połączony jest obraną przeze mnie kolorystyką.
Na stole postawiłam rzeżuchę, o którą jako jedyną trzeba zadbać minimum tydzień przed Wielkanocą. Do tego kwiaty kupione w pobliskim sklepie ogrodniczym. Na stole leży obrus zakupiony już jakiś czas temu w Pepco. Ten sklep zadziwia mnie za każdym razem i tak jak nie przepadam za obrusami, ten wzór mnie bardzo urzekł.
Na kominku zawiesiłam girlandę zrobioną z podkładek stołowych, które kupiłam dawno temu w ilości sztuk dwie, co okazało się za mało. Teraz w nowej formie odnalazły się idealnie. Żeby zrobić taką girlandę wystarczy wyciąć wzór proporczyków lub trójkątów, itp. i przeszyć od góry lamówką, zakupioną w pasmanterii.
Na kominku również zagościły kwiaty. Ponieważ zupełnie zapomniałam, że mam niewystarczającą ilość doniczek, wykorzystałam zwykłe słoiki, które przewiązałam miętową wstążką.
Na oknie powiesiłam szklaną bańkę, w której kiedyś rosły sukulenty. Taką to ja mam rękę do kwiatów, że nawet sukulenty potrzebującą minimalną ilość wody, potrafię zasuszyć;P Skoro bańki zostały umieściłam w nich skorupki jaj z zasianą na wacie rzeżuchą. Wygląda jak milion dolarów:D
Na małym stoliku postawiłam klatkę z kilkoma wiankami wewnątrz, udającymi gniazdko. W środku drewniane jajka, które przywiozłam jako pamiątkę będąc na BlogINtalk w Krakowie.
Rzeżucha zasiana w porcelanowych pojemniczkach nie zdobi, ale smakuje idealnie do kanapek:) Połowy już teraz nie ma;P
I wspomniane poduszki, poduchy, poduszeczki. Jak wiecie mam już sporą kolekcję poszewek w różnych kolorach i wzorach. Nie miałam jednak zupełnie nic na wiosnę. Rok temu kupiłam na zaś resztki kilku materiałów w zielonej kolorystyce, ale nie zdążyłam nic uszyć. Teraz dokupiłam parę tkanin z marokańskimi wzorami, które szalenie mi się spodobały. Do tego kilkanaście metrów wypustek w kontrastowych kolorkach i zaczęło się wielkie wymyślanie. Na zdjęciu po lewej tylko jedna poduszka nie jest uszyta przeze mnie. Zgadniecie jaka?............... Brawo! Tak podejrzewam, że większość z Was będzie kojarzyć czarno-białą poszewkę z Pepco:)
Królika z puszystym ogonkiem uszyłam rok temu, pisałam o nim tutaj.
W przypływie weny powstał też wiosenny kocyk z szaro-brązowego minky i bawełny w romby. Kochani, wybaczcie, miałam go zrobić na candy... ale tak mi się spodobał, że muszę dla Was uszyć jeszcze jeden;P Co ja poradzę, że jestem takim zmarzluchem;)
Pisałam, że brak mi doniczek. Na zdjęciu poniżej żonkile zamieszkały w cukierniczce:D
I to by było na tyle z szybkich ozdób wiosenno-świątecznych. Na upartego jeszcze dziś udałoby się zrobić połowę z tych rzeczy. Ale spokojnie, jak nie w tym roku to w przyszłym. I pamiętajcie - nie zaczynajcie wcześniej niż na trzy dni przed Wielkanocą, w końcu jak na szybko, to na szybko! ;P
Kochani, dziękuję za życzenia pod poprzednim wpisem. Dziś żegnam się z Wami na ten świąteczny czas, bo mazurek już czeka na przystrojenie, a baba wielkanocna też sama się nie zrobi;)
Życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt, smacznego jajka, wesołych rozmów przy stole oraz słonecznej pogody, aby można było nacieszyć się wiosennymi spacerami!
Wesołego Alleluja :)))
Magda
Kochani, tak jak zapowiadałam, wpadam dziś z kolejnymi kadrami z naszego wiosennego salonu. Żałuję, że ten wpis nie powstał wcześniej, ...