Zapraszam dziś ponownie do naszego ogródka. Od początku maja tam nas można znaleźć najczęściej. Dzieci bawią się w piaskownicy, mąż kosi trawnik, ja sadzę i porządkuję grządki. Pełna sielanka. Prawie... Niestety kilka ostatnich dni było dla nas bardzo ciężkich. Nie wchodząc w przykre szczegóły w zeszłym tygodniu byłam z córką w szpitalu:( Ogromny strach o dziecko uwalnia szereg emocji i ustala priorytety. Każda wspólnie spędzona chwila nabiera nowego znaczenia. Wciąż przeżywam ten przykry wypadek, wciąż próbuję zapomnieć... Szczęście w nieszczęściu skończyło się dobrze i tylko wspomnienia pozostały. Jednak czas zwolnił dla mnie swoje tempo.
W tym trudnym dla nas okresie, każdy ukojenie odnalazł na ogrodzie. Dzieciaki biegają jak szalone, co oznacza nic innego jak świetny humor i dobre samopoczucie. Rodzice relaksują się każdy na swój sposób, czy to z książką w ręku, czy porządkując nasze "włości". Wyciągnęliśmy stary stół i leżaki, a przestrzeń tarasu znów otuliły miękkie poły pawilonu. Jest znów cicho i spokojnie (oczywiście gdy dzieciaki nie dokazują;).
![]() |
Po lewej sałata i rzodkiewki, których połowa wylądowała już w warzywniku. Po prawej ziołowy las z tymianku, cząbru i majeranku. |
Dwa tygodnie temu zrealizowaliśmy zeszłoroczny pomysł na niewielką przesłonę ogrodową. Od roku w garażu czekały obie kratki, ale jakoś zabrakło czasu na jego realizację, zapewne z powodu remontu;) To przepierzenie to kolejne zadanie z listy spraw nadprogramowych, którą konsekwentnie zmniejszam.
Żałuję, że nie zrobiliśmy tego wcześniej, ale nie wiedzieliśmy jak się za to zabrać. Jak się okazało, wykonanie takiego zacisznego zakątka okazało się bardzo proste. Za radą mojej koleżanki, z zawodu architektki krajobrazu, dokupiliśmy słupy i metalowe kotwy, które trzeba było wbić w ziemię. Potem wystarczyło włożyć słupy w otwory kotew i zamontować kratki wkrętami do drewna. Oczywiście drewno trzeba było wcześniej zabezpieczyć i całe to malowanie było najdłuższe podczas pracy nad kącikiem.
Początkowo chciałam pomalować wszystkie płotki i drewniane elementy na biało, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Choć bardzo mi się marzyły takie białe dekoracje, stwierdziłam, że nie będzie to dobrze wyglądało. Ogródek jest stosunkowo mały i dzięki tamu, że nie jesteśmy zbyt mocno odgrodzeni od sąsiadów, mamy poczucie że ta nasza przestrzeń powiększa się niejako o ogródki sąsiadów. Widoki się łączą i tworzą wspólną kompozycję. A skoro tuż za płotem różne drewniane elementy były już w brązach, nagle białe słodkie płoteczki i dekoracje wyglądałyby dość dziwnie. A przynajmniej tak mi się wydaje;)
![]() |
Śniadanko z widokiem na grządki:) A na grządkach pełen urodzaj. Szczypiorek aż ucieka z grządki! |
Moje grządki, przysposobione zaledwie kilka tygodni temu, dają już pierwsze plony. Pierwszy zerwany bukiet rukoli wylądował w sałatce. W weekend przepikowałam kolejną rozsadę rzodkiewki, która już niedługo będzie gotowa do schrupania. Wiedzieliście, że jej liście są o wiele bardziej bogate w witaminy niż popularna korzeń? Tych z supermarketu bym raczej nie jadła, ale moje z własnej grządki, na pewno spróbuję:) Moja sałata w końcu wypuściła pierwsze listki i była na tyle duża, że w weekend wysadziłam ją bezpośrednio do gruntu. Jeśli jej ślimaki nie zjedzą i wyrośnie, to będzie mój mały sukces;)
![]() |
Doniczkowa uprawa rozsad i rukola:) |
![]() |
Nowy warzywnik w pełnej krasie:) Od lewej: poziomki, sałata, rzodkiew, natka pietruszki i znów rzodkiewki. |
U mnie dziś piękny dzień, więc ubieramy zaraz z córką nasze ogrodowe klapki i lecimy bawić się, podlewać i doglądać naszych małych roślinek. W tym momencie zielony kolor jest dla nas lekiem na wszelkie smutki.
Pozdrawiam serdecznie
Magda
Zapraszam dziś ponownie do naszego ogródka. Od początku maja tam nas można znaleźć najczęściej. Dzieci bawią się w piaskownicy, mąż kos...