, , ,

A History of Magic begins...

19:59

Nie trzeba być dzieckiem, aby mieć w sobie trochę dziecięcej fantazji. Nie trzeba być zawsze nadzwyczaj poważnym i ułożonym, jak pod linijkę, uprasowanym na kancik. Nie trzeba się wciskać w żadne konwenanse i uciekać od dobrej zabawy. Je nie zamierzam. 
Jest takie miejsce, gdzie mogę się znów poczuć jak mała dziewczynka. Gdzie radość i fantazja pozwalają bujać w obłokach i zastanawiać się co by było gdyby... To miejsce to wyobraźnia.


Kto nie chciał choć raz zostać kiedyś czarodziejem i zamieszkać w zaczarowanym zamku?
Komu marzyły się niesamowite przygody i magiczna różdżka, która wyczaruje wszystko?
Mi jak najbardziej...

Jest takie miejsce, gdzie lubię już od dobrych kilku lat wracać co roku. To magiczny świat Harry'ego Pottera. Nigdy nie byłam zagorzałą fanką książek J.K. Rowling, nigdy nie stałam w kolejce po kolejne wydanie przygód Harry'ego. Nigdy tak się nie emocjonowałam tą historią, do czasu... aż sama przeczytałam wszystkie jej części. Wtedy, zaczytana, połykałam książki jedna po drugiej, nie mogąc oderwać się na moment. I choć jako pierwsze widziałam filmy, zamiast czytać książki (w końcu uważałam, że są dla dzieci ;P), to w tym przypadku cieszę się ogromnie, bo lepiej bym sobie tego wszystkiego nie wyobraziła. To, co zrobił cały sztab ludzi przygotowujących ekranizację filmową, jest niesamowite. 
Filmy wiedziałam wielokrotnie, nie zliczę ile już razy... Zawsze, gdy zbliża się zima i nastaje grudzień, ja zaczynam od początku oglądać całą serię i nadal mi się nie nudzi ;) Już niedługo zacznę kolejny maraton filmowy, a tymczasem zapraszam Was w niesamowite miejsce. Tak realne, że aż nie do uwierzenia.


Otóż... gdy przez przypadek znalazłam informację, że pod Londynem, w miejscowości Leavesden, znajduje się ogromne studio filmowe w całości przeznaczone kulisom tworzenia Harry'ego Pottera, skakałam pod sufit. No tak, do Anglii trochę daleko, ale akurat nadarzała się idealna okazja - wyjazd z grupą przyjaciół do Londynu. I tak na początku września udało mi się "zahaczyć" i o Pottera :D No dobra, ale nie przedłużam już. Zobaczcie sami co mnie tak zachwyciło...

Zapraszam dziś na małą* lekcję magii ;)


*Nie będę Wam zdradzać wszystkich tajemnic, jeśli ktoś się wybierze, sam się przekona;)


Podróż zaczynamy pod bramą do... ...Wielkiej Sali Hogwartu!


 Naszym oczom ukazuje taki widok:


No dobra, to taki mały żarcik;) Wiadomo przecież, że sklepienie w tej sali jest magiczne ;) Co więcej... w ogóle go tam nie ma! Za to możemy podziwiać ogrom tej sali, dokładnie wykonane zdobienia, ogromny kominek i szereg stołów, przy których siadali mali czarodzieje.


Gdy tłum zwiedzających poszedł dalej, ja mogłam zrobić bez przeszkód parę szerszych kadrów.






Przepiękne filmowe sklepienie możemy zobaczyć na makiecie...


...i dalej - w jego większej wersji, która robi wrażenie! Każdy detal jest tu idealnie wykonany. Swoją drogą jestem ciekawa jak ją wykonali, bo wygląda bardzo realnie, jakby każdy łuk był zrobiony z drewna.


Dalej wchodzimy do wielkiego hangaru, w którym możemy po kolei zwiedzać każdy zakamarek świata Harry'ego Pottera. Poniżej dormitorium chłopaków.



Przejrzeć się możemy w zwierciadle Ain Eingarp. Buziaki dla Ani (na zdjęciu) i Bartka, którzy na zwiedzanie wybrali się tam ze mną:)


Kto poznaje co to za korytarz? ;)



Pokój wspólny Gryffindoru zachwycił mnie totalnie. Szkoda, że nie można było się rozsiąść na tych fotelach, pogrzać się przy kominku i pograć w magiczne szachy ;) 

 


Schody do dormitoriów: 



A tuż obok można przejść się po gabinecie Albusa Dumbledore'a! Każdy, dosłownie każdy kąt, szafka, witryny, schody - wszystko jest tutaj tak realne, nie ma sztuczności, widać że zadbano o detale, aby ekranizacja wyglądała naturalnie. Szkoda tylko, że na środku stoi Dumbledore bez twarzy... Moim zdaniem psuje efekt, wolałabym go sobie wyobrazić ;)






W gablotkach można zobaczyć wiele drobnych przedmiotów użytych w filmie: złoty znicz, zmieniacz czasu, różdżki, itd.  


Możemy sobie również wyobrazić, że za chwilę odbędzie kolejna lekcja w klasie eliksirów:



Swoją drogą to połowę rzeczy, które tam podziwiałam mogłabym wykorzystać u siebie w domu do ozdoby. Te buteleczki i kociołek są rewelacyjne!




Na chwilę opuśćmy Hogwart. To koniec części pierwszej postu o wizycie w świecie Harry'ego Pottera. Za chwilę zacznę szykować drugą jej część, gdzie oprócz kolejnych fantastycznych wnętrzarskich scenerii podpowiem Wam jak zorganizować wycieczkę do Warner Bros. Studio Tour. Dziś wieczorem lub najpóźniej jutro rano kolejny post. Bądźcie czujni, do zobaczenia!




Zobacz również

12 komentarze

  1. Nie mogę się napatrzeć, uwielbiam!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że post Ci się spodobał:)

      Usuń
  2. Ale bosko... no bajka po prostu:):):)
    ściskam Madziu

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie spodziewałam się takiej obszernej i ciekawej relacji :) Fajnie to wszystko zobaczyć od tej innej strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję! A to jeszcze nie koniec! Musiałam podzielić post, bo za dużo było tego, pewnie by się zdjęcia strasznie długo ładowały w przeglądarce...

      Usuń
  4. Coś niesamowitego! Wpisuję na listę marzeń! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. no i już całkiem zazdraszczam, wspaniała wycieczka, pamiętam jak ze swoją córą czekałyśmy na każdy kolejny tom pottera i jak kazała mi czytać od nowa i od nowa:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. ja akurat jestem z pokolenia, które najpierw czytało (właściwie łykało) książki, by później niecierpliwie czekać na premierę kinową ich ekranizacji. Trudno mi powiedzieć, co lepsze. Bez wątpienia, twórcy wersji filmowych odwalili kawał dobrej roboty. Ale czy ktoś zwrócił uwagę ile klimatu dała sama muzyka? Przecież John Williams przerósł sam siebie... Ilekroć słyszę te melodie, ciary mnie przechodzą... Szkoda, że mój mąż jest z innej generacji i nie chwyta tej sympatii, ale mam nadzieję, że chociaż dzieci nią zarażę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj absolutnie nie mam tu zamiaru polemizować na temat czy warto czytać najpierw książki czy oglądać filmy;) Zwyczajnie historia Harrego nie była dla mnie ciekawa wtedy, gdy wszyscy się nią zachwycali i stali pod księgarniami po kolejne wydanie. Wtedy akurat szalałam za Tolkienem i światem Hobbitów:) A jeśli chodzi o muzykę to masz 100% rację, bez niej nie byłoby tak magicznie... Całokształt książki+filmy+muzyka tworzy jeden wspaniały twór, który zasługuje na wielkie brawa.

      Usuń

SUBSCRIBE NEWSLETTER

Get an email of every new post! We'll never share your address.