Gdybym powiedziała mojemu (prawie) sześciolatkowi jaki dałam tytuł tego wpisu, to zapewne nastąpiła by wielka konsternacja i po chwili ...
Powoli zabieram się za porządki i nową organizację przestrzeni w pokoju syna. To już duży chłopak, w tym roku skończy 6 lat. Jego potrzeby wciąż się zmieniają, a "stare" kąty wymagają lekkiego odświeżenia po intensywnych zabawach. Póki co nie pali mi się do gruntownego remontu, choć w głowie kiełkuje od dawna kilka pomysłów. Czekam na wiosnę i przystępniejsze temperatury by można było zabrać się do takich prac. Tymczasem w przypływie weny zabrałam się za szycie różnych dodatków, by pozbyć się nagromadzonych przez lata materiałów. Powstało kilka poszewek na poduszki, girlanda, nowa pościel do łóżeczka dla lalek i kosz na zabawki. Dziś zapraszam nie tylko do obejrzenia moich wytworów, ale też nauki! W dalszej części postu pokażę jak wykonać właśnie taki miękki koszyk :)
Powoli zabieram się za porządki i nową organizację przestrzeni w pokoju syna. To już duży chłopak, w tym roku skończy 6 lat. Jego potrze...
W krainie kołysanek, gdzie zmęczone po całym dniu małe oczka pragną odpoczynku, panuje przyjemna cisza. Delikatne światło wieczorami odpręża i uspokaja pokój, który za dnia tryska energią. Wycisza się nie tylko feeria barw, ale przede wszystkim mój czteroletni synek. On to ma energii za dwoje i zwyczajnie nie lubi chodzić spać. W końcu jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia, tyle opowieści do przekazania i nie mniej dziecięcych próśb do natychmiastowego spełnienia. Oczywiście to wszystko się dzieje, gdy już leży w łóżku, kołysanki zaśpiewane, bajki opowiedziane, woda w kubeczku obok, itp. itd.... "Maaaaamoooo, taaaatoooo..." znacie? ;)
Długo u naszego synka nie było żadnej nocnej lampki w pokoju. Zasypiał przy zgaszonym świetle i nie było problemów. Oczywiście do czasu, gdy nagle okazało się, że szafa to jakoś strasznie wygląda, a zabawka krzywo się patrzy. Wiedziałam, że sprawię mu ogromną radochę, gdy dostanie coś wyjątkowego i tylko i wyłącznie dla niego, na te nocne strachy. I tak, gdy zobaczyłam te lampki, pomyślałam, że będą idealne.
Dla mojego małego marynarza kule od Qule, o wdzięcznej nazwie Lazurowe Wody, od kilku dni pływają po prywatnym akwenie mojego syna. Niestety seria "mamo, tato, a chciałbym coś powiedzieć..." się mimo to nie skończyła, ale zdecydowanie widać, że miło mu się zasypia. Zwłaszcza gdy powtarza jak mantrę: "moooje... niebieskie... ulubione":)
Szkoda tylko, że nie mają wyłącznika i trzeba się do gniazdka schylać.
A może to i dobrze, inaczej pewnie syn by nam robił dyskotekę;)
Zmykam dołączyć do rodzinki na kolację, a Wam życzę miłego wieczoru.
Dobranoc!
W krainie kołysanek, gdzie zmęczone po całym dniu małe oczka pragną odpoczynku, panuje przyjemna cisza. Delikatne światło wieczorami od...
- Mamo, a czemu robisz bałagan? pyta się mój czterolatek, gdy robiłam jakiś czas temu przemeblowanie u Natalki.
- Syneczku, ja sprzątam, a nie robię bałagan.
- Ale co tu się dzieje? Zrobiłaś czary-mary?
- Tak, robię Natalce niespodziankę.
- Mamoooo... a czy ja też mogę mieć niespodziankę?
Taki mniej więcej dialog powtarzał się ostatnio bardzo często, kiedy tylko Patryk widział, że przestawiam gdzieś meble. Nie mogłam przecież zrobić dziecku przykrości, skoro i on chciał mieć w pokoju "czary-mary", jak to często nazywam takie przemeblowania. Nie sądziłam jednak, że mój synek tak bardzo się ucieszy z tych niewielkich zmian! "Toooo TAK będę teraz spał?" zapytał z wielką radością w głosie.
Łóżko wylądowało w poprzek pokoju, prawie pod oknem. Obok powędrowała mini kanapa, na której czytamy bajki i śpiewamy kołysanki. Jak to wyglądało wcześniej znajdziecie TU.
Nie wiem jak wasze dzieciaki, ale mój starszak zupełnie nie chce spać pod kołdrą. Niemal od urodzenia korzystaliśmy z dobrodziejstwa śpiworków, ale odkąd Patryk przeniósł się do większego łóżeczka, śpi pod kołdrą. Tzn. w teorii, bo tak na prawdę śpi na niej. Przykryć się nie chce, a rano jest zmarznięty! A śpiworków na jego wzrost ciężko dostać, nie mogłam nic znaleźć. I jak tu pokonać uparciucha? Długo nosiłam się z zamiarem uszycia własnego śpiworka, tylko czy dziecko będzie chciało w nim spać? Z pomocą przyszedł mąż. Młody zasłuchany ostatnio w opowieściach swego taty o bohaterach z komiksów upodobał sobie Kapitana Amerykę. Nie pytajcie się mnie co to za koleś, bo ja nie w temacie, ale wygooglałam co nieco i tak oto powstał "śpiworek Kapitana Ameryki". Zapinany na rzepy, u góry czerwony w białe gwiazdki i podszewką minky, dół w szare paseczki z ociepliną w środku. Cały dzień szyłam, wymyślając wykrój z głowy. Był gotowy akurat na porę kładzenia spać. Tata wspaniale rozegrał całą konspirację, co by dziecko chciało się w śpiworek odziać. I wiecie co? Pełen sukces:)) Młody polubił śpiworek od pierwszego wejrzenia, w końcu to od Kapitana Ameryki! A mnie najbardziej cieszy, że rano wychodzi z niego jak ciepła bułeczka:) Śpi w nim już ze dwa miesiące i każdy jest zadowolony!
W drugim końcu pokoju zawiesiliśmy wczoraj huśtawkę. Jest świetna! Pamiętam, gdy jako dziecko huśtałam się na zrobionej przez mojego tatę huśtawce zawieszonej na framudze w salonie (!). Co to była za przyjemność. Szkoda, że w tej nie bardzo się mieszczę, dzieciakom za to podoba się ogromnie:)
- Mamo, a czemu robisz bałagan? pyta się mój czterolatek, gdy robiłam jakiś czas temu przemeblowanie u Natalki. - Syneczku, ja sprzątam, ...

Nasz syn jeszcze nie żegluje.
Ma dopiero niecałe 3 latka i na żaglach jeszcze nie był.
Ale to nic straconego.
Na łódkę zabierzemy go jeszcze w tym roku, a szanty śpiewamy mu na dobranoc.
Nie przeszkadza to jednak w posiadaniu pokoju w iście dziecięco - żeglarskim stylu.
Na wesoło, kolorowo, intensywnie i ciekawie.
Wszystko to, czego potrzebuje energiczny przedszkolak.

Nasz syn jeszcze nie żegluje. Ma dopiero niecałe 3 latka i na żaglach jeszcze nie był. Ale to nic straconego. Na łódkę zabierzemy g...





















