, , ,

Mały ogród w wielkim mieście

14:07

Odkąd zrobiło się iście wiosennie i przyjemne słońce grzeje nas od rana, nie trzeba mnie namawiać do porannego zajrzenia na ogródek. Jak zwykle z pewnym typowym dla siebie opóźnieniem w tym temacie (czyt. więcej) każdego słonecznego dnia zabieram się za drobne porządki w ogrodzie. Nie ma tego za dużo, bo i ogródek nie za wielki, ale na nasze potrzeby i możliwości wystarcza. Jednak nie wiem jak to jest, że każdego roku chciałoby się więcej... O chociażby posiać to czy tamto, tam dosadzić kilka kwiatków, w innym miejscu coś ulepszyć. Fajna taka robota ogrodowa, odstresowująca na pewno:)

Na rabatce oprócz zeszłorocznych róż pojawiły się kolejne byliny oraz hiacynty i narcyzy z ubiegłych świąt. Wcześniej była tu goła ziemia...
W tym roku poddaliśmy się w walce o piękny trawnik. Mój mąż jeszcze uparcie wierzy, że po wertykulacji i aeracji z dosianiem trawy, będzie lepiej. Ja już nie. Nasze małe stadko bizonów postanowiło zrobić z trawnika pustynię. Tak, tak - o nasze dzieci chodzi. Nikt inny tylko one, wyniosły całe dobro z piaskownicy, mianowicie piasek. Teraz jest wszędzie tworząc wydmy... Ot może to taki czas, że za chwilę beztroskiego spokoju przy pieleniu i porządkowaniu ogrodu, muszą być  poniesione jakieś straty;P


Także trawnika prawie nie ma, za to będzie więcej warzyw. Chyba niewiele mieszczuchów takich jak my decyduje się na warzywniki w swoich przydomowych ogródkach. I mają rację. Mało miejsca, z każdej strony jakieś drzewa, krzaki zasłaniające kluczową sprawę dla rozwoju roślin - słońce. Nie zniechęcona jednak tym problemem, postanowiłam przedłużyć naszą grządkę o kolejną, troszkę większą. Niby nic wielkiego, ale lubię eksperymentować z kolejnymi uprawami. Już wiem, że nie będę na niej sadzić pomidorów. Za mała przestrzeń i za dużo ceregieli na wielki finał w postaci kilku pomidorków koktajlowych. W tym roku postawiłam przede wszystkim na zioła (będzie ich więcej i bardziej różnorodne), różne odmiany sałat (rukola, roszponka, masłowa) oraz rzodkiewki. Wszystkie z nich bardzo lubimy i często wykorzystujemy w kuchni. Nasz żółw (bo chyba wiecie, że mamy żółwia lądowego?) również się ucieszy z takiej różnorodności, zwłaszcza sałat, a nawet liści rzodkiewek, które będą dla niego bardzo pożywne:D
Większość ziół powędrowała do doniczek, kilka do większych donic (np. cząber, tymianek, majeranek), a koperek, szczypiorek i różne odmiany natki pietruszki bezpośrednio do gruntu. Sporo już wzeszło, a najlepiej prezentuje się oprócz szczypioru rukola, którą najpierw hodowałam w mini szklarence/rozsadzie. Kupiłam takie plastikowe cudo w pobliskim sklepie ogrodniczym i jestem bardzo zadowolona. Teraz już druga partia nasion (tym razem sałaty masłowej) zaczyna kiełkować:) Jak tylko przestanie się tam mieścić rozsadzę ją już na docelowe miejsce na przygotowanej grządce. Tam będzie rosła obok wspomnianych rzodkiewek.

Rukola pod pierzynką z agrowłókniny:)
Niby siew nasion to taka prosta sprawa, to w przypadku kwiatów nie bardzo mi to szło. Można powiedzieć, że zasiane dawno temu kwiatki praktycznie mnie olały. Dlatego z roku na rok na mojej małej rabatce dokupuję po kilka bylin i już takie ukorzenione, kiełkujące rośliny sadzę do ziemi czy donic. Te mnie nigdy nie zawiodły. Moja kolekcja stale się powiększa i ogród powoli pięknieje.

Do kolekcji truskawek i poziomek dojdą też dwa krzaczki malin:)
Wiem, że Wy tego nie widzicie, ale wprowadzając się tutaj zastaliśmy zapuszczony kawałek ziemi z mchem zamiast trawnika i kilkoma krzewami. Pusto, nudno i jakoś tak nie po naszemu. Dlatego każda mała roślinka, która kwitnie i rozrasta się, bardzo cieszy i motywuje do dalszej pracy. Porównajcie chociaż zmiany jakie zaszły w zielniku, o którym pisałam rok temu KLIK. A tak wyglądało to na początku, w pierwszą wiosnę po przeprowadzce:


W tym roku byłam zmuszona zrobić pełną reorganizację zielnika. Wstyd mi za swojego kota, który jako kot podwórkowy już, zrobił sobie w którymś momencie tam... kuwetę. Ach, wyobraźcie sobie moją złość na to małe czarne stworzenie. Musiałam wybrać większość ziemi, przekopać resztę, a potem dołożyłam skrzynkę zrobioną z rozbitej palety. Dzięki temu grządka podniosła się o dobrych parę centymetrów i mogłam kontynuować bez obaw swoje ogrodnicze plany. Wtedy również zaświtał mi pomysł zrobienia kolejnej grządki, zbitej ze starych paletowych desek.
Nie trzeba wiele miejsca, żeby stworzyć mały ogródeczek. Nawet na balkonie i na parapecie można założyć własną uprawę, do czego ogromnie Was zachęcam. Wprawdzie z sałatą byłby problem;), ale mnóstwo ziół możecie mieć pod ręką nie tylko wiosną i latem, ale przez cały rok. I nie martwcie się, że już połowa kwietnia minęła, że to za późno na takie prace. Nic bardziej mylnego! Dużo słońca, wilgotna gleba i chwila cierpliwości wystarczą, aby mieć swój mały ogród w wielkim mieście.

Dużo słońca Wam życzę:)
Magda

Zobacz również

20 komentarze

  1. Ech,z moją ręką do ogrodnictwa i upraw wszelakich to by mi nic nie wyrosło ;p Na razie tylko bratki dobrze się u mnie na balkonie trzymają :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bratki to już coś! Wiesz ja za to mam wielki problem z kupnymi kwiatkami w doniczkach. Zawsze więdną i tylko nieliczne wytrzymują moją "pielęgnację":P

      Usuń
  2. Ja to chyba tylko do ziół i warzyw miałabym rękę (ziółka na razie na parapecie rosną, więc chyba nie jest najgorzej), ale do kwiatów zupełnie nie mam cierpliwości... Taki ogródek warzywny bardzo mi się marzy :) Twój nabiera kształtów i wyglada coraz lepiej :) A jaka radość będzie spróbować pierwszych warzyw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoneczny parapet to idealne miejsce:) Od tego zaczynałam kilka lat temu i też przenoszę na parapet wszystkie ziółka w zimniejsze dni. Ps. radość będzie ogromna, jeśli choć połowa z nich wykiełkuje i przetrwa;)))

      Usuń
  3. A ja chciałam dziś posadzić kwiatki w donice, ale pech chciał, że gdzies niestety je schowałam, jak to się mówi- w pewne miejsce i takie pewne, że nie pamiętam gdzie:)
    Co z tego, ze mały ale własny Madziu... Fajnie mieć kawałek trawki tylko dla siebie:)
    miłych i owocnych prac ogrodniczych

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie u Ciebie. Ja też dostałam zastrzyk energii i całe dnie przesiaduję w ogrodzie co prawda jeszcze nie moim, bo Teściowa nie za bardzo pozwala na jakąś ingerencję, ale wydusiłam już kawałek ziemi, który zaczyna rosnąć po mojemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Jak to mówią ciasny ale własny:D

      Usuń
  5. Mąż ma chyba rację. Ja też nie wierzyłam, że z pustyni da się zrobić piękny trawnik. Dało się :-) A potem tylko lać go i ciąć :-) Trawnika co prawda po sprzedaży domu już nie mam, ale widzę, że nowi właściciele za dużo przy nim nie robią a i tak się trzyma! I ja trzymam kciuki za Wasz trawnik! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podtrzymanie na duchu, zobaczymy co się będzie w maju działo, kiedy trawa ruszy z kopyta. To już nie pierwszy rok walczymy z tym trawnikiem, ale po zeszłej zimie i targaniu drewna do kominka sporo ucierpiał. Teraz dołożyły się do tego dzieci... W zeszłym roku nawet w gołe placki ziemi robiłam "przeszczep" trawy z bujnych miejsc i było dobrze. W tym roku nie będzie na to czasu więc zobaczymy... Trzymaj kciuki!

      Usuń
  6. Ogrodowe fotki tak zachęcające, że natychmiast wyskoczyłabym w rabatki :))
    Niestety na dworze zimnica, a mnie dopadło paskudne katarzysko i muszę czekać na cieplejsze dni. A ziele niestety rośnie na potęgę, korzystając z deszczu i króciutkich przebłysków słońca.
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację,ziemia,ogród,plewienie,nasadzanie,podziwianie - to coś, co działa relaksująco, serdeczności,a.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowy warzywnik się zapowiada u Ciebie. Nie zawsze nam rośnie to co byśmy chcieli. Ja miałam na działce setki cebulek kwiatów różnych odmian a teraz została mi tylko garstka. Ja w swoim ogródku choć mały jest zacznę działać już w weekend, jak tylko maż będzie miał wolne, bo ja nie bardzo mogę już wojować z łopatą. U mnie na początek idzie bluszcz na płot i tuje albo cyprysy. Dobrze, że będziemy mieli już ciepełko.
    Pozdrawiam
    Kasia G-G

    OdpowiedzUsuń
  9. :) jak przyjemnie wiedzieć, że są też inni, którzy dbają o stworzenie raju na ziemi!! Dużo pracy, ale też dużo radości..a póżniej radość relaksowania się w tak pięknym otoczeniu:) zdjęcia piękne!! Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  10. Grzebanie w ogródku to jedno z tych rzeczy na które nie mogę się doczekać. Twoja rabata zapowiada się wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Och, jak będzie pięknie z tym zielnikiem warzywnym :) Ja w tym roku zrobię w skrzynkach, bo koty sąsiadów sztuk 5 upodobały sobie nasz ogród :) pozdrawiam aga

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudnie i tak swojsko!:-) Ja też już grzebię w ziemi - uwielbiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. wspaniale sie prezentuje ten Twoj ogrodek.Takze uwielbiam wszelkiego rodzaju ogrodowe prace.
    pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    http://trojenawalizkach.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak się cieszę ,że do Ciebie tutaj trafiłam,tez jestem zakochana w swoim ogrodzie :)) Też z roku na rok robi się co raz piękniejszy :))
    Mam 5 grządek warzywnych i cieszę się z tego co tam mam,tak jak Ty zrezygnowałam już w tym roku z pomidorów :) masz rację-zioła to jest coś ! uwielbiam ,tez miałam majeranek,tymianek,bazylię,szałwię itd.Polecam Ci posiać nasionka botwinki,łatwa w uprawie ,a i do koktajli owocowych można dodać.Co roku mam też czosnek,rabarbar,pietruszkę,lubczyk-rosną praktycznie same :))
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  15. Mały, własny ogród to rewelacyjna sprawa :) Ja ze swojego też bardzo się cieszę, choć na obecną chwilę wygląda jakby przeszło przez niego tornado, po którym ktoś zrzucił kilka bomb. Dosłownie. Póki co zajmujemy się domem, ale roślinki hoduję bez opamiętania i w tym tygodniu w końcu przerzucę je do doniczek.

    OdpowiedzUsuń

SUBSCRIBE NEWSLETTER

Get an email of every new post! We'll never share your address.